Kasia Stankiewicz - Marzec HQ
Player video w wersji BETA. Ew. zgłoszenia błędów prosimy kierować na
Komentarze (1)
Jak balon co zrzuca kolejny ciężki worek
Unoszę się w stronę sufitu
Z góry patrzę na moje ciało
Nie powiem, nie powiem
Niezłe, lecz blade
Blade i mizerne
Mizerne i blade
Tyle się ostatnio wydarzyło...
Wypadały z niego wczoraj urywane dźwięki
Potem bardzo smutne chodziło bez celu
Czuło się jak pies, którego pan
zostawił samotnie w lesie
Znowu się rozstaje z moimi łzami
Jak balon co zrzuca kolejny ciężki worek
I nic nie mogę
Normalnie nic nie mogę
W oddali coś jaśnieje
Wszystkiemu wbrew
Uśmiecha się
Czasem myślę sobie możliwe,
że gdyby miłości włożyć okulary
Nigdy nie bylibyśmy...Nie bylibyśmy zakochani
Znowu się rozstaje z moimi łzami
Na 1 2 3 4 znikają wszystkie szmery
Gdy na powierzchnie wypełzną już
Wszystkie nasze tajemnice
Wtedy na drobniutkie kawałki
Na drobniutkie kawałki rozpadamy się
Niektórzy odchodzą wtedy bez słowa
A inni wracają i znów tworzą formę
I znów tworzą formę
I to chyba dobrze
Na powierzchni słońce
A ty pisz
Pisz, pisz i dalej idź
Ciszej! Nic nie mów, bo mnie rozpraszasz
Ale czyj to głos?
To ja twój anioł – będzie dobrze
Śmiejesz się? – i o to chodzi
1 2 3 4 znikają wszystkie szmery
Wiec wracam znów w swoje ciało
Ja wiem, że wiesz
I ty wiesz, że wiem
Ja wiem, że wiesz
W oddali coś jaśnieje
Wszystkiemu wbrew
Uśmiecha się
Najtrudniej jest
Gdy budzę się
Najtrudniej jest
Gdy znów budzę się
Najtrudniej jest
Gdy budzę się
Najtrudniej jest
W oddali coś jaśnieje
Wszystkiemu wbrew
Uśmiecha się